- - - - - - - - - - - - Blog dedykowany Władysławowi Zambrzyckiemu, autorowi Oficyny Elerta - - - - - - - - - - - - Zapis rzeczy ciekawych, doświadczonych, w skutkach pod zmysły podpadających, w rozmowach zasłyszanych, na widok wystawionych, takoż myśli filozoficznych, politycznych, nabożnych, z przydatkiem do tejże materii pouczeń rycerskich, jako też sekretów końskich, ludzkich, bydlęcych i ptasich.
RSS
wtorek, 30 października 2007
Asafetyda

Gorczyn cytuje Kurta:

"Siłą rzeczy znam ją jako roślinę leczniczą, jedno co wiem na pewno, to że egipskie damy mieszały ją z wielbłądzim łajnem i czymś tam jeszcze w celu uzyskania globulek dopochwowych o działaniu antykoncepcyjnym. No, może osobiście nie mieszały, zważywszy zapach - to drugie, co wiem, to że toto podobno śmierdzi.

No i teraz o jakości wiedzy w internecie. Zaintrygowana wzmianką o nacieraniu talerzy asafetydą postanowiłam wyguglac nieco informacji. I cóż widzę - w kolejnych tekstach pojawia się ziarno wiedzy powielane ewidentnie metodą copy-paste: otóż zaletą asafetydy ma byc "znikoma agresywność w stosunku do bakterii jelitowych". A cóż to znowu, na Jowisza! Czy my mówimy o antybiotyku, który wybija bakterie i siłą rzeczy także florę jelitową? Czy o ziołowym leku/przyprawie, bo taki się objawia ogólny trynd? Dalej na forach wegetariańskich pojawiają się koncepcje, że cebula spożywana w dużych ilościach wybija florę jelitową na amen, ale sorry Winnetou, w latające spodki to ja też nie wierzę.

Idźmy dalej. Intryguje mnie kwestia zapachu. Tu ma po prostu śmierdziec, tam śmierdziec zgniłymi jajami, tam znowu czosnkiem, a tu znowu "intensywny, charakterystyczny zapach, porównywany z cebulowym, choć ma bardziej subtelny aromat". Znaczy może tak jak z cebulą? Jednym śmierdzi, drugim pachnie? Mnie tam pachnie, ditto czosnek. A, już znalazłam. Zgniłymi jajami na świeżo, czosnkiem po podgrzaniu. Trochę karkołomne. Kolejna wersja: "Very strong smell, rather repugnant, remotely similar to (not altogether fresh) garlic". Żeby zagmatwac sprawę, asafetyda jest też składnikiem perfum: "Nuta podstawowa [Rare No 1] tworzy trzecią i ostatnią częśc zapachowego przemijania. Utrzymuje się w ubraniu i we włosach jeszcze długo po ulotnieniu się nuty sercowej. Tu stapia się delikatnie z nutą sercową i uderza ciepłym zapachowym miksem z ambru, asafetyda, patschuli, wanilii i z nieprzemijającą nutą balsamu". Pomijając już, że tłumocz wali na żywca i nie zna polskich nazw, to perfumy na czosnku??!? I co zostało przetłumaczone jako balsam, tak przy okazji? Styraks? Ciekawostka.

Nic to. Otrzyjmy pot z czoła i idźmy dalej.

"Kronika tygodniowa" Prusa: "jego „poglądy” stają się tak nudne jak asafetyda". Czemu nudne jak asafetyda? Skąd im się tak kojarzyło?

"asafetyda /Asa foetida/ - jest to wysuszony sok mleczny, wyciekający przy nacinaniu grubych, mięsistych korzeni azjatyckich bylin Ferula asa foetida /Scorodosoma foetidum Bunge/ oraz kilku innych pokrewnych gatunków Ferula z rodziny Baldaszkowatych /Umbelliferae/, są to rośliny występujące na pustyniach i stepach Iranu, Afganistanu i Tadżykistanu o grubym, palowym korzeniu. Sam surowiec ma postać gładkich bryłek i ziaren, z zewnątrz brunatno-żółtych (miejscami fioletowych) o przełomie połyskującym, początkowo białym, na powietrzu jednak szybko czerwieniejącym, a w końcu brunatniejącym. Zapach gumożywicy jest dość nieprzyjemny, zbliżony do czosnkowego, smak gorzki i drapiący. Główne składniki czynne asafetydy to: olejek eteryczny (zawierający m.in. związki disulfidowe - warunkujące nieprzyjemny zapach), żywica (z charakterystycznymi estrami kwasu ferulowego), śluz (silnie pęczniejący w wodzie) i sole mineralne. Asafetyda jest prastarym kadzidłem i ulubioną przyprawą ludów wschodu. W Europie spopularyzowali ją Arabowie i szkoła Salernitańska. Stosowano ją jako sedativum i spasmoliticum w histerii, nerwicach i padaczce."  Źródło: http://www.chinmed.com/ziololecznictwo/zio_art/bole_glowy_text.htm  ("masaż" nie pisze się przez "rz". Że się nie czepię kretyństw merytorycznych. A dlaczego asafetydę zaliczyli do psychotropów, na wszystkie bóstwa Panteonu??). Swoją drogą na padaczkę stosowali wszystko co się dało.

"Amylazę trzustkową stymuluje głównie imbir (184 proc.!) oraz, w mniejszym stopniu, składniki przypraw, czyli kurkumina, kapsaicyna i piperyna, oraz asafetyda, kminek i cebula. Aktywność amylazy jest hamowana przez kozieradkę." Co to znaczy, że stymuluje w 184 procentach?! O jakie wydzielanie chodzi? Spoczynkowe? Podczas trawienia? Przecież to zależy od tego, co zeżarł delikwent!

"Bywa przyczyną pożarów stepów, ze względu na dużą zawartość siarki, stąd nazwa „zapaliczka”." Zapaliczka to polska nazwa odpowiedniej roślinki. Zdaje mi się, że suche zielsko niezależnie od zawartości siarki hajcuje aż miło.

"Ferula asafeoetida i Ferula narthex", jakoby w architekturze nazwa narteks pochodzi stąd, że kształt przypomina zapaliczkę. Rany.

I na koniec gwoli odjazdowi zupełnemu: "Dawniej używana jako środek uspokajający, nagrobki dziś, meble głównie na Wschodzie, aparaty cyfrowe jako przyprawa . Ma intensywny, jaworki noclegi charakterystyczny zapach, suknie ślubne porównywany z cebulowym, Kuferki na biżuterię choć ma bardziej subtelny aromat. Zaletą asafetydy jest jej znikoma agresywność w stosunku do bakterii jelitowych i wątroby. Jest skutecznym środkiem na wzdęcia i stąd polecana jest jako dodatek do roślin strączkowych.Jednak nie jest polecana kobietom karmiącym, łóżka kobietom w ciąży oraz małym dzieciom." Żeby nie było, że zmyślam, proszę, oto źródło: http://www.042magazine.pl/wiki/index.php?show=Asafetyda

 Mam dosyc. Idę spac. Asafetyda wam wszystkim."

Starczy o asafetydzie. Gorczyn.

17:34, kurt.wagner
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 października 2007
Turmalin

Gorczyn buszuje po sieci.

 "Zielony turmalin leczy rany emocjonalne serca, a różowy turmalin, podobnie jak różowy kwarc uczy miłości do siebie i świata oraz akceptacji. Turmalin generalnie ma funkcje oczyszczające i harmonizujące. Uczy radości i śmiechu, pomaga też zrozumieć cel naszego życia. Turmalin służy też do ochrony przed chorobami i wypadkami. Szczególnie mocne funkcje ochronne ma czarny turmalin /schorl/. Do pracy z sercem bardzo wskazany jest turmalin różowo-zielony. Różowy turmalin jest jednym z trójcy "uzdrawiaczy serca". Wraz z różowym kwarcem i kunzytem pracują nad uleczeniem serca, stworzeniem bezwarunkowej miłości i oferowaniem jej zewnętrznemu światu." http://toltec.pl/artykuly/m_zarek_krysztaly.html

Nic o gadatliwych kobietach. Szukam dalej.

"Turmalin w litoterapii pomocny jest przy bólach fizycznych, bólach brzucha, gardła, głowy oraz przy głuchocie, nerwach, nadciśnieniu, braku smaku, a także przy stwardnieniu rozsianym. Psychicznie wspomaga nas przy zapominalstwie, słabości duchowej, braku wyobrażni i optymizmu. Zalecany jest również jako antidotum przy depresji i melancholii." http://www.ezoteryka.oh.pl/s/item.php?i=10265

Brak smaku dosłownie czy w przenośni? Znowu nic o gadatliwości.

"Turmalin - wzmacnia, uzdrawia i oczyszcza zarówno ciało jak i umysł, przynosząc jasność i uspokojenie. Turmaliny mają unikalną zaletę w tym, że mogą wyjasnić siłę koncentracji. Gdy rozgrzany, kryształ turmalinu wytwarza przeciwne ładunki elektryczne na przeciwnych końcach kryształu. Pomaga w zasypianiu i rozwiewa uczucie strachu. Turmalin zielony, regeneruje zmęczone serce oraz uaktywnia system immunologiczny. Działa także odmładzająco, normalizuje ciśnienie krwi, zapobiega wyczerpaniu fizycznemu i psychiczneme. Turmalin jasnoniebieski przyłożony lub noszony w okolicy gardła wspomaga leczenie chrypki, stanów zapalnych krtani i gardła oraz kłopotów z wysławianiem się. Wzmacnia także płuca i harmonizuje pracę tarczycy. Jego działanie uaktywnia zielony turmalin. Turmalin czerwony, zwany rubelitem, zwiększa płodność, łagodzi objawy chorób wenerycznych oraz wycisza zbyt wybujałe temperamenty. Natomiast te łagodne i pasywne mobilizuje do działania. Eliksir z tego kamienia powoduje szybsze gojenie się obrażeń ciała spowodowanych działaniem wszelkiego rodzaju promieniowania. Czarny turmalin, zwany też szerl, szerszel lub skoryl, aktywizuje pierwszy czakram i poprawia pracę punktów refleksowych związanych z kością ogonową. Pomaga leczyć zaburzenia związane ze złą pracą nadnerczy, a także artretyzm, zapalenie nerwu, stwardnienie rozsiane, zaburzenia pamięci, zawroty głowy, chorobę lokomocyjną, dysleksję, dezorientację i niepokój. Usuwa z organizmu negatywne emocje i energie oraz chroni przed zewnętrznymi złymi wpływami." http://www.spectrumgems.com/Spectrumgems_Pl/healing_4.html

Skoro uleczy chrypkę, to tylko pomoże w wymowie. Ale zaraz, przecież pan Piotr Elert kupował żonie pierścionek z malinowym turmalinem, czyli wyciszającym temperament! Znaczy, dobrze robił. Jak to trzeba uważac na kolor. Bo jeszcze niechcący pobudzi się kośc ogonową... Koniec o turmalinie, Gorczyn.

22:17, afrykander
Link Dodaj komentarz »
Orzechy
Ręką własną Gorczyna. Na Polu Mokotowskim przy Wawelskiej do 1974 roku były ogródki działkowe. Zlikwidowano je podczas budowy Trasy Łazienkowskiej i urządzono park. Od paru lat zdobi go Pomnik Lotników, o który dbają kombatanci z Londynu. Ale w parku zostało sporo drzew owocowych, pod którymi widac emerytów z koszykami i plastikowymi torbami zbierających spady. Zauważyłem między nimi łaciatego biało-czarnego kundla coś głośno gryzącego. Przyglądam się szukając kości, a to był orzech włoski. Pies kruszył i jadł orzechy z zadowoloną miną. Nazywa się Ciaputek. Koniec, Gorczyn.
18:41, quadratus
Link Dodaj komentarz »
Psy w Juracie
Gorczyn zapisuje: Psy w Juracie noszą imiona - Prada, Hugo, Dora, Rudy, Wito, Pinky, Jej Długośc Karo, Jego Długośc Wito, Pikikusia, Mała, Ciapcia, Ika. W moim dzieciństwie psy nosiły imiona - As, Kanis, Misiek, Rex, Murzyn, Bey, Żorka, Ars, Mars, Set, a na mnie Ojciec mówił - kundel. Koniec o psach, Gorczyn.
18:34, quadratus
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 października 2007
Szkielety

Pisze Gorczyn. W Japonii z dawien dawna odbijają szkielety ryb naturalnej wielkości na papierze lub jedwabiu i zwą to sztuką gyotaku. Piszę, com czytał.

14:14, kurt.wagner
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2