- - - - - - - - - - - - Blog dedykowany Władysławowi Zambrzyckiemu, autorowi Oficyny Elerta - - - - - - - - - - - - Zapis rzeczy ciekawych, doświadczonych, w skutkach pod zmysły podpadających, w rozmowach zasłyszanych, na widok wystawionych, takoż myśli filozoficznych, politycznych, nabożnych, z przydatkiem do tejże materii pouczeń rycerskich, jako też sekretów końskich, ludzkich, bydlęcych i ptasich.
RSS
środa, 06 lutego 2008
Imiona psów ze świadomością zadu

Gorczyn czasem zerka skąd do niego zaglądają. Znalazł psi blog (psy mają na imię Merlin, Ozzy, Ardi/Gorbi, Loca/Loczek/Livin’ La Vida Loca Aquilonis).

 

Ćwiczenia na świadomość zadu? Targetowanie tylnymi łapami?? Krok hiszpański??? Ciasnoskrętna????  

 

http://toskowy.blox.pl/

 

Gorczyn czuje narastający niepokój.

17:26, afrykander
Link Komentarze (2) »
Henryk Sienkiewicz o piwie

Gorczyn w ramach drążenia kwestii piwnych dopadł „Piwne Mazowsze” Henryka Sienkiewicza - ale nie tego, który napisał te wszystkie bestsellery (Pani Małgorzato Musierowicz, przepraszam,  nie mogłam się powstrzymać…). Wygląda na to, że Henryk Sienkiewicz istotnie tak się nazywa – ach, znowu rodzice ze skręconym poczuciem humoru – przynajmniej sądząc po adnotacji na okładce; w przeciwieństwie do autora „Tyskiego vademecum piwa” (na okładce stoi jak byk Michael Jackson, to jakieś wysublimowane wewnętrzne zwanze Browarów Tyskich?). W każdym razie TEGO H. Sienkiewicza Gorczyn lubi dodatkowo za miejsce urodzenia – Radom, jak Zambrzycki (a swoją drogą że jeszcze tam Radomiaki jakiejś ulicy nie nazwali…). „Piwne Mazowsze” zostało wydane przez Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki – chwała im za to, bo książka jest znakomita. Gorczyn poczytuje sycąc się informacjami – nie tylko o piwie. Kto wiedział, że visy na tygrysy produkowano w Fabryce Broni w Radomiu? Gorczyn nie wiedział. Kto wiedział, że pierwsze wzmianki o warzeniu piwa w Radomiu można znaleźć w szesnastowiecznych zapiskach? Co to był dom „zrombiasty”? Jaka jest historia browaru Saskiego w Radomiu? Dopsie, dopsie, Gorczyn drąży dalej…

 

Wiwat szlachetni maniacy wszystkich stanów!

15:02, afrykander
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lutego 2008
O imionach krów naukowo

Jak się okazuje - można i naukowo. Na stronie Instytutu Filologii Polskiej w Olsztynie( http://human.uwm.edu.pl/polonistyka ) Gorczyn odkrył pracę pani Bożeny Frankowskiej-Kozak „Zoonimiczne tendencje nazewnicze w języku mówionym mieszkańców wsi Pomorza Zachodniego”. Gorczyna trochę spłoszył już tytuł, a szacunkiem przejęła informacja o antroponimach, chrematonimach, etnonimach i toponimach w funkcji zoonimów. Ale kiedy dotarł do tego, że jednym ze sposobów „tworzenia zoonimów jest animizacja, czyli wykorzystanie apelatywu w funkcji proprialnej” poczuł się ciężko przestraszony i zapisze tylko, że mieszkańcy wsi Pomorza Zachodniego nazywają krowy: Murzynka, Basia, Baśka, Łaciata, Mećka, Mućka, Babula, Biała, Krasa, Kropka, Zośka, Sonia, Maniucha, Białaska, Czarnula, Krasula, Pstrocha, Siwucha, Białka i Łatka. Dość o krowach.

14:55, afrykander
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 stycznia 2008
Stout. Faro. Nareszcie prawie wszystko jasne.

Pisze Gorczyn.

„Tyskie vademecum piwa” podaje podział rodzin piwa według sposobu fermentacji:

 

Piwa fermentacji górnej, czyli odbywającej się w temperaturze 15-25 stopni Celsjusza, dojrzewające następnie w temperaturze 12-15 stopni. Należą tu między innymi rozmaite rodzaje ale, porter, stout, alt, weizen i piwo trapistów.

 

Piwa fermentacji dolnej, która odbywa się w temperaturze 5-9 stopni, dojrzewające w temperaturze prawie 0 stopni Celsjusza. Ogólnie: lagery. W tym bock, porter bałtycki, ice lager , no i oczywiście pilzner (pierwszy lager w kolorze złocistym uwarzono w Pilźnie A.D. 1842, hurra).

 

Piwa fermentacji spontanicznej, czyli tak, jak to dawniej bywało, potem się z tego wykluła fermentacja górna. To tu jest faro, będące podobnie jak gueuze i kriek odmianą lambica (Gorczyn wstawił nową zakładkę).

 

Teraz Gorczyna dręczy smak faro. No bo jakże, tu pan Ksawery czuje wino zaprawione mydłem, a tu delikatne, aromatyczne, z kwiatową nutą?

 

„Pan Ksawery zamknął oczy, łyknął faro za jednym zamachem, skrzywił się, ale mężnie zniósł próbę i rzekł:

- Jeszcze jedno. I niech już będzie, co ma być.

    W kilka godzin później, po wieczerzy, poszli znów do gospody i znów pili faro. Pan Ksawery już się nie otrząsał, a po którejś tam szklance przemówił do Walentyny:

- Moje dziecko, miałaś zupełną słuszność, w tym piwie jest jakiś wabik.”

                                                                          (W.Zambrzycki, „Kaskada Franchimont”)

16:11, afrykander
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 stycznia 2008
Znowu asafetyda

Gorczyn nareszcie znalazł kogoś, kto zna asafetydę z autopsji. W „Kuchni” z listopada 2007 powiada pan Tadeusz Pióro, że w zapachu asafetydy, czyli czarciego łajna, „jest coś naprawdę groźnego i obrzydliwego. Dodaje się małą szczyptę tego cuchnącego diabelstwa do niektórych potraw indyjskich. W ich końcowym smaku i zapachu na ogół nie ma ani śladu asafetydy. Lecz wydobyte są wyraziście smaki i zapachy pozostałych składników. Taki mały cud.”

Sprawa się wyjaśnia.A może gmatwa?

20:19, afrykander
Link Dodaj komentarz »